Kibice Azotów ciepło mnie ostatnio przywitali. Ale teraz to już będzie normalna potyczka z rywalem, którego chcemy wyeliminować i awansować do Final Four Pucharu Polski - zapowiada rozgrywający NMC Powenu Zabrze. - O ligowym meczu w Kwidzynie pewnie długo nie zapomnicie... - No cóż, mamy wszyscy poczucie niesprawiedliwości, jaka nas spotkała. Graliśmy naprawdę wyrównane zawody, ale w decydujących momentach tylko na nas zaczęły się sypać kary i musieliśmy walczyć w ciągłym osłabieniu. Skończyło się porażką 27:28, remis na pewno byłby bardziej sprawiedliwy... - Takie gospodarskie sędziowanie to chyba jednak w polskiej piłce ręcznej nic nadzwyczajnego? - Gram w najwyższej klasie rozgrywkowej już dziesięć lat i nie pamiętam, kiedy ostatnio sędziowie tak ewidentnie wypaczyli wynik. Owszem, to tylko ludzie i siłą rzeczy popełniają błędy, gra jest szybka, nikt nie jest doskonały, ale jeżeli ktoś gwiżdże konsekwentnie tylko w jedną stronę... - Czy są sędziowie, co do których nie ma pan wątpliwości, że będą sprawiedliwi, a jeżeli się mylą, to nie z premedytacją? - Bardzo cenię warszawsko-płocką parę Marek Baranowski - Bogdan Lemanowicz. Ale to poziom międzynarodowy, włącznie z Ligą Mistrzów. - Pan sam zdobył w Kwidzynie 12 bramek. W listopadzie w pucharowym meczu w Przemyślu trafił pan 13 razy. Który występ był lepszy? - Z Czuwajem wygraliśmy. Z dorobku w Kwidzynie radości mnie pozbawiono. Nie grałem w środę w pucharowym meczu z Azotami z powodu urazu ścięgna Achillesa w prawej nodze, więc byłem bardziej wypoczęty od kolegów i czułem, że muszę wziąć na siebie odpowiedzialność w ataku. Naprawdę mógłbym jednak nic nie rzucić, bylebyśmy zdobyli punkty. Przegraliśmy już cztery mecze jedną bramką. Gdyby tak doliczyć nam te cztery punkty za remisy, bylibyśmy w tabeli na szóstym miejscu, a nie na ósmym, znacznie pewniejsi w walce o utrzymanie. - Najpierw czeka was jednak rewanż w Puławach w Pucharze Polski. Dla pana to kolejny powrót do hali, w której spędził pan... - ...cztery lata, grania było trzy i pół, pod koniec już głównie leczyłem kontuzję. Październikowy mecz ligowy był dla mnie szczególny, kibice Azotów ciepło mnie wtedy przywitali. Teraz to już będzie normalna potyczka z rywalem, którego chcemy wyeliminować i awansować do turnieju Final Four. - Macie trzy bramki zaliczki z meczu w Zabrzu. Wystarczą? - To sporo, jak na tak klasowy zespół. Z drugiej strony mamy niedosyt, bo z przebiegu gry ta różnica mogła być jeszcze większa. - W lidze przegraliście zaledwie 18:19. Powtórka teraz dałaby wam promocję... - Tak, mecz był bardzo zacięty, na tablicy wyników było 15 remisów. Gdyby ich bramkarz, Maciej Stęczniewski, nie obronił w ostatnich sekundach rzutu Łukasza Kandory, byłby też na końcu. Z wszystkimi - poza Vive Kielce - toczymy w tej lidze wyrównane boje. Tak będzie też zapewne w środowym meczu. Bardzo ważny będzie początek, żeby go nie przespać, tak jak zdarzyło się w Kwidzynie. - Gracie co trzy, cztery dni - wygra ten, kto zachowa więcej sił na końcowe minuty... - Puławy grały w niedzielę ligowy mecz w Olsztynie, my w sobotę. Przy takim natężeniu rozgrywek jeden dzień może mieć znaczenie, to jest jednak jeden dzień więcej na regenerację. Z naszej strony na pewno będzie maksymalne spięcie na dwa ostatnie mecze w tym roku - ten i niedzielny w lidze z Warmią Olsztyn. Czas na odpoczynek i lizanie ran będzie potem.
|
Play-off o miejsca 5-6
|
Rewanż:
Poprzedni mecz:
|
Tabela
|
Sezon 2011/12
|
Wydarzenia
Najlepsi strzelcy
|
Sezon 11/12
|
Kontakt
|
KS Handball Zabrze ul. Wolności 406 |
Piłka Ręczna w TV
|
Elim. play-off MŚ 2013
|
|||
|
10.06.2012 16:45 |
|||
|
17.06.2012 17:30 |
Nowości z prasy
Najczęściej czytane:
Znajdź nas na Facebooku
Youtube
Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 11 gościLicznik odwiedzin
Odsłon : 290691Copyright by NMC Powen Zabrze © 2012 All rights reserved. Design by Serafin. XHTML and CSS.




