By nie zepsuć sportowo udanego roku, zabrzanie muszą wygrać z zespołem, który depcze im po piętach w walce o udział w play offie.
Na razie to piłkarze ręczni NMC Powenu Zabrze zajmują ósme miejsce w tabeli PGNiG Superligi, ostatnie premiowane awansem do ósemki i gwarantujące utrzymanie. Ale za ich plecami ciżba jak w ciasnej chłopskiej izbie - z 10 punktami na koncie beniaminek ma tylko 1 „oczko” przewagi nad Zagłębiem Lubin i dwa nad trójką pozostałych drużyn: Warmią, Jurandem Ciechanów i Miedzią Legnica. Dlatego niedzielna potyczka z olsztynianami znów urasta do spotkania „za 4 punkty”, bo zwycięstwo jednocześnie pozwoli zdystansować jednego z przeciwników. Dodatkowo ekipa Bogdana Zajączkowskiego ma dobrze w pamięci porażkę na Warmii 23:24, jedną z tych jednobramkowych, które stały się przekleństwem zabrzańskiej siódemki w ciągu sezonu. Tak było również przed tygodniem w Kwidzynie (27:28), podobnie w środę w Puławach, gdzie jedna bramka w bilansie dwumeczu zdecydowała, że Powen nie zagra w Final Four Pucharu Polski. - Nie ma już co płakać nad rozlanym mlekiem i rozpamiętywać dramatycznych porażek - przekonuje bramkarz Powenu, Piotr Ner. - Skupiamy się tylko na niedzielnym spotkaniu. Pamiętam jednak doskonale mecz w Olsztynie, bo po raz pierwszy byłem wtedy z zespołem, choć jeszcze nie zagrałem. Nie układało nam się wtedy w ataku pozycyjnym i zbyt nerwowo rozegraliśmy końcówkę. Ale teraz jesteśmy lepszym zespołem, bo coraz więcej rzeczy z treningów wychodzi nam już na boisku, mamy inny styl - dodaje Ner. Zapowiada się więc emocjonujące widowisko, bo obie drużyny są w gazie. Zabrzanie - zanim przegrali pucharowy bój w Puławach i w lidze z MMTS-em (w Kwidzynie o ich porażce zdecydowały jednostronne gwizdki sędziów) - wygrali jednak trzy mecze z rzędu. Warmia natomiast długo zamykała tabelę z dwoma punktami na koncie, właśnie za zwycięstwo z Powenem, ponosząc pasmo porażek. Ale w ostatnich tygodniach ekipa trenera Zbigniewa Tłuczyńskiego (ojca reprezentacyjnego skrzydłowego, Tomasza) przeszła prawdziwą metamorfozę - wygrała trzy spotkania z rzędu, w tym 24:23 z mistrzem Polski, Wisłą Płock! - Odbili się od dna, ale trzeba ich w tym marszu zastopować. Wygrać choć jedną bramką, ale wygrać i zapewnić spokojne święta sobie oraz zarządowi klubu - kończy Piotr Ner.