|

|
28.11.2011 r.
|
Na taki mecz czekali
Świetnie dysponowana druga linia zabrzan przesądziła, że NMC Powen po raz drugi w rozgrywkach pokonał Zagłębie - tym razem w Lubinie.
ZAGŁĘBIE LUBIN - NMC POWEN ZABRZE 27:31 (12:17) ZAGŁĘBIE: Świrkula, Malcher - Orzłowski, Stankiewicz 2, Gumiński 5, Rosiek, Kużdeba 2, Paweł Adamczak 1, Kozłowski 3, Szymyślik 6, Piotr Adamczak 6, Migała 2. Kary: 6 min. Trener Jacek BĘDZIKOWSKI. POWEN: Kicki, Ner - Mogielnicki 1, Niedośpiał 3, Lasoń 5, Stodtko 6, Marhun 2, Mokrzki 3, Buszkow 5, Kulak 1, Kandora 2, Nat 3, Hojnik. Kary: 6 min. Trener Bogdan ZAJĄCZKOWSKI. Sędziowali: Rafał Puszkarski, Arkadiusz Sołodko (Legionowo). Widzów: 150. Miedziowi chcieli się zrewanżować za wrześniową porażkę w Zabrzu, ale to szczypiorniści Powenu, którzy w pierwszej rundzie trzy wyjazdowe mecze przegrywali jedną bramką (w Mielcu, Olsztynie i w Puławach), wreszcie wracali do domu w wybornych nastrojach. Wraz z nimi z kompletu punktów i awansu na ósme miejsce w tabeli (premiowane miejscem w play offie) cieszyła się kilkunastoosobowa grupa zabrzańskich kibiców. - Miejmy nadzieję, że to początek udanej dla nas rundy rewanżowej - powiedział Remigiusz Lasoń, jeden z wyróżniających się na boisku. Wynik spotkania potężnym rzutem z drugiej linii otworzył Dzmitry Marhun. Po 5 min goście prowadzili już 3:1 za sprawą trafień Stodtki i Niedośpiała. Szybko jednak lubinianie odrobili straty, a po kwadransie to oni prowadzili 9:6. Wtedy o czas poprosił trener Powenu, Bogdan Zajączkowski. Gdy zabrzanie grali w osłabieniu, ważną bramkę na 10:9 rzucił Lasoń. Sędziowie już sygnalizowali grę na czas, ale rosły rozgrywający wziął ciężar gry na siebie i huknął z drugiej linii nie do obrony. Kluczowe dla przebiegu spotkania były ostatnie minuty pierwszej odsłony. Jeszcze w 23 min. Zagłębie prowadziło 11:10. Sygnał do ataku dał gościom Kandora, trafiając dwa razy z koła. Kolejne bramki dorzucili Buszkow, Lasoń, Mokrzki oraz Niedośpiał (lob nad swoim przyjacielem Świrkulą) i zrobiło się 16:11 dla zabrzan. Po przerwie, chyba nieco uśpiony wysokim prowadzeniem, Powen rozpoczął z licznymi błędami - szczególnie w ataku. W 38 min Gumiński rzucił bramkę kontaktową na 17:18. Tu jednak ponownie dała o sobie znać siła Powenu w II linii. W 42 min. goście prowadzili już 21:18. Wojnę nerwów w końcówce meczu lepiej wytrzymali zabrzanie i zasłużenie wygrali 31:27. - Zwycięstwo smakuje jak każde inne. Nie ma znaczenia, czy gram przeciwko swojej byłej drużynie, czy innej. Dziś stanowiliśmy zespół, graliśmy konsekwentnie i zasłużenie wygraliśmy - podsumował Adrian Niedośpiał, dla którego był to powrót do hali w Lubinie, w której spędził wiele sezonów. Zdaniem trenerów: Jacek BĘDZIKOWSKI: - Znów kilkuminutowy przestój w grze kosztował nas wysokie prowadzenie Powenu. W końcówce pierwszej połowy pozwoliliśmy odskoczyć zabrzanom i rywala nie udało się już dogonić. Zagraliśmy słabo w obronie. Bogdan ZAJĄCZKOWSKI: - Cieszy wygrana, a zwłaszcza dyspozycja zawodników drugiej linii. Nie wszyscy grali dziś na pełnych obrotach, bo jeszcze niedawno pięciu zawodników uległo zatruciu. Zagraliśmy bardzo konsekwentnie. Gratuluję mojemu zespołowi zwycięstwa i postawy na parkiecie.
Leszek Wspaniały (Radio Elka)
|