|

|
21.11.2011 r.
|
Sensacja w połowie
Do przerwy zabrzański beniaminek dotrzymywał kroku „milionerom” z Kielc. Później Vive Targi przypomniały, że obydwa zespoły dzieli jednak różnica klas.
VIVE TARGI KIELCE – NMC POWEN ZABRZE 39:27 (16:16) VIVE: Cleverly - Tomczak 4, Jurecki, Tkaczyk 2, Zaremba 1, Olafsson 1, Kuchczyński 6, Jurasik 5, Jachlewski, Stojković 9, Buntić 5, Zorman, Rosiński 6. Kary: 14 min. Trener Bogdan WENTA. POWEN: Kicki, Ner - Mogielnicki 3, Niedośpiał 4, Lasoń 3, Stodtko 2, Marhun 5, Mokrzki 3, Buszkow 3, Kulak, Kryszeń, Kowalski 1, Hojnik, Droździk, Nat 3. Kary: 6 min. Trener Bogdan ZAJĄCZKOWSKI. Sędziowie: Tomasz Christ (Świdnica) i Grzegorz Christ (Wrocław). Widzów: 2800. Możemy jedynie żałować, że mecz trwa godzinę, a nie o połowę krócej, bo urwalibyśmy punkt wicemistrzowi – zażartował Bogdan Zajączkowski, szkoleniowiec zabrzan. Do przerwy bowiem beniaminek dotrzymywał kroku tuzom z Kielc. - Tradycyjnie już zaczynaliśmy od kilku bramek na minusie, ale udało nam się dogonić rywala. Niestety, po zmianie stron zemściły się niewykorzystane sytuacje. Klasowy zespół, po reprymendzie w szatni, zaczął grać na swoim wysokim poziomie i odskoczył na tyle, że nie byliśmy w stanie już go złapać. Chcąc myśleć o wyrównanej walce z tak mocnym zespołem, nie można marnować tylu dogodnych sytuacji. To od razu odbija się na wyniku – dodał Zajączkowski. Faktycznie, w przerwie w szatni kielczan padło kilka ostrych słów. - Kapitan (Grzegorz Tkaczyk – przyp. red.) powiedział chłopakom, co myśli i poskutkowało. Gdy wyszliśmy na drugą połowę, było już widać lepszą grę. Większa agresja w obronie dała nam łatwe bramki po kontratakach – przyznał Bogdan Wenta, trener miejscowych, który w dniu meczu świętował swoje 50. urodziny. - Witamy w klubie! – zwrócił się z uśmiechem tuż po meczu do swojego kolegi o dwa lata starszy Bogdan Zajączkowski. - Mocno walczyliśmy od początku i o to chodziło. Kielczanom nie można odpuścić nawet na moment. Po zmianie stron było już widać różnicę klas – podsumował Adrian Niedośpiał, skrzydłowy zabrzan. - Szkoda tylko, że skończyło się taką różnicą. Z mistrzem (Orlen Wisłą Płock – przyp. red.) przegraliśmy sześcioma. Z wicemistrzem dwa razy więcej, choć aż takiej przepaści nie było – dopowiadał Zajączkowski. Pierwszy mecz w barwach Powenu rozegrał Daniel Hojnik. W poprzedniej kolejce z Miedzią Legnica czeski rozgrywający nie mógł wystąpić z powodów formalnych, ale w piątek został zatwierdzony do rozgrywek. - Daniel nie miał łatwego zadania, bo zaczął od zderzenia z rywalem z najwyższej półki. Wchodził, aby dać chwilę oddechu Marhunowi. Widać jednak, że potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby zgrać się z partnerami. Bo jak na razie ma za sobą jeden sparing i kilka wspólnych treningów – ocenił występ Czecha szkoleniowiec.
MP
|