Z chęcią ostatnie dziewięć bramek zamieniłbym na punkty, bo w końcu musimy zbierać te „oczka” - mówi Łukasz Stodtko, rozgrywający beniaminka.
Po średnio udanym sezonie 2009/10 w barwach Chrobrego Głogów Łukasz Stodtko wrócił na Śląsk. Wysoki rozgrywający trafił do pierwszoligowej wtedy ekipy z Zabrza. Szczypiornista marzył o powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej i po roku z nową drużyną tego dokonał. W ostatnim spotkaniu przeciwko mistrzowi, Orlenowi Wiśle Płock, zaliczył dziewięć trafień.
- Co czuje zawodnik, który rozegrał taki mecz, ale jego drużyna przegrała? - pytamy Łukasza Stodtkę. - Na pewno radość z dobrego występu przeciwko takiemu rywalowi. Radość ta trwa jednak tylko ułamek sekundy. Piłka ręczna to sport zespołowy i liczy się przede wszystkim ostateczny wynik całej drużyny. Dlatego z chęcią zamieniłbym te bramki na dwa punkty. Chociaż na jedno „oczko”. Bo remis z mistrzem również by nas ucieszył. A nie byliśmy tak wcale daleko od sprawienia niespodzianki.
- Kiedy ostatni raz zaliczył pan tak skuteczny występ? - W pierwszej lidze tak dobrze nie było. Pamiętam jednak spotkania w Superlidze w barwach Chrobrego, kiedy to miałem podobne mecze przeciwko Orlenowi Wiśle czy Vive Targom Kielce.
- Po dobrym początku z Zagłębiem Lubin wydawało się, że cel - pierwsza szóstka - jest w waszym zasięgu. Kolejni rywale sprowadzili was jednak na ziemię. - Faktycznie zaczęliśmy dobrze. Później przyszła pechowa porażka jedną bramką ze Stalą Mielec. Podobnie było z Warmią Olsztyn. Takie przegrane bolą najbardziej. Walczy się cały mecz, a w ułamku sekundy traci się wszystko. Z drugiej strony te spotkania pokazały, że potrafimy z takimi rywalami grać jak równy z równym. Chcąc jednak myśleć o play offie musimy zacząć punktować. A przede wszystkim nie możemy grać tak jak z Kwidzynem. To był dramat. Nie było zawodnika, któremu w tym dniu by „żarło”, który pociągnąłby drużynę. Takich spotkań musimy się wystrzegać.
- W jaki sposób możecie przechytrzyć pana były klub, który w tych rozgrywkach spisuje się bardzo dobrze? - Chrobry ma mocny, wyrównany skład. Jego silną stroną jest kontratak. Dlatego musimy zagrać mądrze w ataku. Nie możemy sobie pozwolić na błędy w rozgrywaniu piłki. Bo przy każdej pomyłce zostaniemy skarceni. Bardzo liczymy na naszych kibiców, bo wsparcie ósmego zawodnika na pewno się przyda.