Jego parady są fantastyczne, wychodzi zwycięsko z niesamowitych sytuacji (jeden ze sportowych dzienników relację z meczu z Danią zatytułował: To nie czary, to Wichary!). To druga tak wielka impreza naszego bramkarza. Po raz pierwszy zrobiło się o nim głośno cztery lata temu, gdy notował udane występy podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie. – Wtedy zajęliśmy piąte miejsce, które – nie ma co ukrywać – było jednak naszą porażką – twierdzi Marcin. – Uczestnictwo w takiej imprezie to jednak coś niepowtarzalnego. Zdobycie medalu olimpijskiego to moje sportowe marzenie. W pewnym momencie jego reprezentacyjna kariera – mimo świetnych występów w lidze – została jednak wyhamowana. Wichary przestał dostawać powołania od trenera Bogdana Wenty. Sytuacja zmieniła się przed tymi mistrzostwami – wobec kontuzji Sławomira Szmala, który zresztą dla zabrzanina pozostaje wzorem sportowca (grali kiedyś razem w Warszawiance), Marcin wrócił do kadry i to jako numer 1 w bramce. To jemu nasz zespół zawdzięcza w największej mierze wygraną z Danią (27:26), miał też olbrzymi wkład w fantastyczną II połowę ze Szwecją, dzięki której udało się osiągnąć remis 29:29 (choć rywale mieli już 11-bramkową stratę). Niestety potem przyszła porażka z Macedonią (25:27), za to wczoraj nasi wygrali z Niemcami (33:32). Pamięta o Sparcie W Zabrzu wielu pamięta go jeszcze z boiska. Przede wszystkim jego pierwszy nauczyciel piki ręcznej, Ryszard Gnot. – Trenował pod moim okiem – w szkole i Sparcie – do matury. Mieliśmy wtedy dobry rocznik, czterech zawodników trafiło do reprezentacji kraju juniorów. Marcin „załapał” się do niej jako ostatni, ale ostatecznie zrobił największą karierę. Od początku odznaczał się pracowitością, niebywałą ambicją, a przede wszystkim odwagą. Dlatego też zrobiłem z niego bramkarza. Śledzę z radością jego karierę, jesteśmy w ciągłym kontakcie, nawet z mistrzostw Marcin przysyła do mnie smsy. Oglądam jego mecze w telewizji i cieszę się, że gra tak świetnie. Sam Wichary wspomina swoje początki tak: – W V klasie zmieniono nam w szkole nauczyciela wychowania fizycznego. Właśnie pan Ryszard Gnot przyszedł na lekcje i powiedział, że będziemy grali w piłkę ręczną. Mówiąc szczerze, my, uczniowie byliśmy sceptyczni. Jeden kolega ciągle opowiadał, że jego siostra grała „w rękę” i doznała bolesnej kontuzji. No, ale zaczęliśmy próbować i nas ta dyscyplina wciągnęła... Po dwóch latach wystartowaliśmy w rozgrywkach juniorskich i tak graliśmy razem aż do końca szkoły średniej. To że jestem w tym miejscu – że mam na koncie tytułu mistrza kraju, że gram w reprezentacji na wielkich imprezach – to także zasługa chłopaków ze Sparty, którzy kiedyś ze mną trenowali. Po wyjeździe z Zabrza najpierw trafił do AZS AWF Biała Podlaska, potem przez cztery lata grał w Warszawiance, aż wreszcie został graczem czołowej drużyny w kraju – Wisły Płock. Z nią zdobył pięć tytułów mistrza kraju, w tym także w ubiegłym roku. Przetrwać w lesie Jego pozasportową pasją jest survival, konkretnie jego tzw. zielona odmiana, czyli bushcraft. Gdy ma wolną chwilę wsiada więc do auta i jedzie do lasu. Tam rozbija obozowisko, spędza w nim noc. Wie co zrobić, żeby przetrwać. – Survival to sztuka zachowania się w ekstremalnych sytuacjach, uczę siebie i innych różnych technik, które pozwalają czasem zachować życie... Sam nie doświadczył jeszcze niebezpieczeństwa w lesie, choćby ze strony dzikiego zwierza. – Owszem, raz niespodziewanie nadziałem się na łosia, ale nie zdarzyło się to podczas żadnej wyprawy, ale... treningu w lesie. Bytowanie z naturą pozwala mu nabrać sił przed treningami i meczami, odstresować się. Powroty do Zabrza Największymi kibicami Marcina są oczywiście jego rodzice – Barbara i Norbert Wicharowie mieszkają w Zabrzu-Rokitnicy (ba, sam Marcin jeszcze do niedawna był zameldowany w rodzinnym domu, dopiero rok temu usankcjonował swój wieloletni już pobyt w Płocku). Oboje w napięciu obserwują mecze syna i równocześnie czekają na wieści z Płocka, bowiem w tych dniach żona Marcina – Magdalena spodziewa się narodzin dziecka. Są to więc w ich rodzinie jedne z najbardziej emocjonujących dni. Niegdyś Marcin był w Zabrzu częstym gościem, ostatnio z powodu natłoku sportowych obowiązków bywa tu rzadziej. Na pewno przyjedzie jednak 11 lutego, bowiem tego dnia jego Wisła zagra w Zabrzu o ligowe punkty z NMC Powen. To będzie mecz! (słot) NMC Powen piąty Piłkarze ręczni NMC Powen w ramach przygotowań do dalszej części rozgrywek superligi (początek 4 lutego) wzięli 21-22 stycznia udział w silnie obsadzonym turnieju o puchar marszałka województwa opolskiego. W meczach eliminacyjnych zabrzanie przegrali z Zagłębiem Lubin (20:25) oraz Aon Fivers Wiedeń (21:24), ale pokonali Gwardię Opole (28:15) i zajęli w swojej grupie trzecie miejsce. W niedzielę pokonali zaś czeski Sokol Prerov (28:17) i ponownie Gwardię Opole (18:15), dzięki czemu zostali ostatecznie sklasyfikowani na piątym miejscu. |
Play-off o miejsca 5-6
|
Rewanż:
19.05.2012, g.18:00 Poprzedni mecz:
|
Tabela
|
Sezon 2011/12
|
Wydarzenia
Najlepsi strzelcy
|
Sezon 11/12
|
Kontakt
|
KS Handball Zabrze ul. Wolności 406 |
Piłka Ręczna w TV
|
Elim. play-off MŚ 2013
|
|||
|
10.06.2012 16:45 |
|||
|
17.06.2012 17:30 |
Nowości z prasy
Najczęściej czytane:
Znajdź nas na Facebooku
Youtube
Gościmy
Naszą witrynę przegląda teraz 17 gościLicznik odwiedzin
Odsłon : 289180Copyright by NMC Powen Zabrze © 2012 All rights reserved. Design by Serafin. XHTML and CSS.





